BORY DOLNOŚLĄSKIE HISTORIA: FIGLE MATUSZKIEWICZA
Dodane przez borynam dnia Grudzień 17 2011 19:56:18
Maciej Boryna
Historia regionu
FIGLE MATUSZKIEWICZA



Szprotawa z dzieciństwa Matuszkiewicza (koniec XIX wieku)

Dr Felix Matuszkiewicz (1885-1956), szprotawski notariusz, adwokat, radny, dyrektor muzeum, ceniony na Śląsku historyk i autor monografii miejskiej. Wielce szanowany obywatel, do końca ostatniej wojny zamieszkiwał w kamienicy przy dzisiejszej ul. Kopernika. Można by rzec, że tak poważny człowiek całe życie przesiedział przed książkami, a w dzieciństwie był szkolnym prymusem i wzorem grzeczności. Ale każdy z nas był kiedyś dzieckiem…

„Wspomnienia starego szprotawiaka” to tytuł unikatowego maszynopisu, który sporządził poczciwy Felix w wieku 80 lat, mieszkając już w Passau jako kresowiak. Piękna Szprotawa widziana oczami dziecka i jak Matuszkiewicz to sam określił – „Szprotawa w złotym wieku”, nim nastąpił tragiczny dla ludzi wiek żelazny – XX. Ów maszynopis to pod wieloma względami wartościowa lektura, a poniżej wybrałem z niej wątki humorystyczne, ponieważ takiego Matuszkiewicza dotąd nie znaliśmy.
Ojciec Felixa, producent wyrobów wędliniarskich, posiadał kamienicę przy ul. Jüdenstrasse 22, obecnie ul. I Armii. Młodzieniec zajmował mały pokój na pierwszym piętrze. Naprzeciwko zamieszkiwał rzemieślnik nazwiskiem Kaul, sprzedający w swoim sklepie na parterze wyroby blaszane typu kanki, wiadra, miski. Młody psotnik Matuszkiewicz ukryty za zieloną drewnianą żaluzją strzelał spomiędzy listewek z dziecięcej pukawki naładowanej cukierkowymi groszkami do wywieszonych blaszanych naczyń. Huk uderzenia był na tyle wielki, że Kaul natychmiast wybiegał jak wściekły na ulicę i wykrzykiwał na pierwszego napotkanego młodzieńca, sądząc iż ten rzuca w jego naczynia kamieniami. Rzemieślnik nigdy nie odkrył prawdziwego sprawcy.
Innym razem wraz ze starszymi kolegami dla zabawy wyłupywali z zabytkowego muru obronnego kamienie i rzucali nimi do parku albo do baszty. Działo to się niedaleko rodzinnego domu, przy obecnej ul. B.Kozaka. W efekcie powstała dziura wielkości człowieka, a mocno sfatygowany fragment muru został przez władze rozebrany. Tego bezmyślnego czynu dorosły już Matuszkiewicz bardzo żałował i mocno angażował się w ochronę szprotawskich zabytków.
W 1900 roku ucząc się już w żaganiu Felix wspomina początkowo uprzedzonego względem niego nauczyciela języka o nazwisku Seidel. Tenże belfer mawiał: „Matuszkiewicz, ty nie umiesz napisać wypracowania w języku niemieckim i nigdy nie wyjdziesz z obersekundy!”. Przez złość Felix podsunął raz pod nazwiskiem kolegi prymusa do sprawdzenia własną pracę, za co kolega otrzymał najwyższą ocenę. Ot młody spryciarz.
Sprawcą ostatniego opisanego tu figla nie jest nasz Matuszkiewicz, lecz wspomniany przez niego szprotawski producent cygar Max Endemann. Pewnego dnia w szprotawskiej prasie ukazało się ogłoszenie informujące, że do miasta przyleci balonem znany na świecie berliński oblatywacz nazywany Securitus. Policja oraz mało lubiany burmistrz Otto Weschke i cała administracja przedsięwzięli przygotowania do tego wielkiego wydarzenia. Zaangażowano wszystkie siły porządkowe i zablokowano ulice. We wskazanym w ogłoszeniu dniu i czasie tłumy ludzi zebrały się w okolicy obecnej ul. Sobieskiego, wypatrując za balonem. Mijały godziny, ale Securitus nie pokazywał się. Tylko Max Endemann buchał śmiechem z udanego dowcipu. Boki ze śmiechu zrywało całe miasto. Niezadowolony był tylko burmistrz, ukarawszy mandatem dowcipnisia. Endemann wykorzystał marketingowo swój kawał, drukując na opakowaniu produkowanych przez siebie cygar wizerunek balonu, za co burmistrz nie mógł już go ukarać.


Dr Felix Matuszkiewicz


Czytaj także:
* Felix Matuszkiewicz (przyczynek do biografii)
* Czytaj więcej o Felixie Matuszkiewiczu
* Czytaj "Szprotawa Matuszkiewicza"

Wynotował i przetłumaczył z niemieckiego
Maciej Boryna
Artykuł objęty prawami autorskimi
borynam@interia.pl